Ewa  Preisner jest absolwentką Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w pracowni prof. Zbigniewa Grzybowskiego w Krakowie. Maluje oleje, akryle, akwarele i pastele. Jest autorką kilkudziesięciu wystaw indywidualnych. Zajmuje się również dekoracją wnętrz.

Rodowita krakuska, nie wyobrażała sobie życia poza tym miastem. Przez 20 lat była związana ze środowiskiem Piwnicy pod Baranami. Stamtąd wywodził się też jej pierwszy mąż, kompozytor Zbigniew Preisner.

– Przez wiele lat wstawałam w południe. Byłam przekonana, że jestem sową – śmieje się Ewa Preisner, która w  2007 roku wyprowadziła się z Krakowa na Ponidzie i zamieszkała w Bogucicach , niewielkiej wsi w rejonie Nidy, niedaleko Pińczowa, gdzie zaangażowała się w prace na rzecz lokalnej społeczności.

O swoim malarstwie artystka mówi: „Moje malarstwo wypływa jedynie i tylko z  zachwytu nad światem i wiecznym przez ten świat wędrowaniem. Tak więc oczywistym tematem i bohaterem obrazów jest pejzaż. Wiele jednak motywów zaistniało nie tylko w bezpośrednim zetknięciu z naturą, lecz w wyniku nasiąkania naturą, która powolutku przenika mnie po prostu i karmi moją wyobraźnię.

Ewa Preisner jest współzałożycielką Stowarzyszenia Wspierania Onkologii „Unicorn”, które niesie pomoc ludziom zmagającym się z chorobami nowotworowymi.

– Wokół nas panuje histeria młodości, sprawności, myślimy, że jeśli będziemy chodzić na fitness, zaklniemy los. Dlatego wiadomość o chorobie spada jak grom z nieba. Nie potrafimy sobie z tym poradzić – mówi  Ewa Preisner.

W Salonie Kobiet, 10 kwietnia, przywołamy wspomnienia z Piwnicy pod Baranami, rozmowy z Piotrem Skrzyneckim,  Jerzym Turowiczem. Porozmawiamy o malarstwie i zachwycie nad życiem, o ucieczce od pośpiechu, gwaru i nocnych posiedzeń w kawiarniach krakowskich na Ponidzie, które przynosi spokój i ukojenie.